Wał piasku ciągnął się wzdłuż krzaków. Nie - to nawet nie wał, jedynie wałek. Mały, usypany z kamyków. Nie był to zatem wał piasku, a kamienisty wałek. Na lewo siedział czerwony kaptur, za nim kaptur fioletowy. Kaptury rozmawiały o krojeniu kapusty.
Sobotnia 4 rano przyciągnęła na sopocki peron skm tłumy czerwonych oczu i przetrawionego już w połowie alkoholu. Do pociągu w stronę Gdyni 30 minut. Na prawo szczupła dziewczyna, krótko przycięte włosy. "To jest Maciek, a ja jestem Kinga" - mówiła kiwając się lekko do stojącego obok osobnika płci męskiej, który na pierwszy rzut oka bardziej wolałby jej nie znać niż znać. Wesoła brygada z tyłu głośno zastanawiała się nad umiejscowieniem peronowych kasowników.
Było ciepło. Poranny chłód krążył gdzieś między słupami i drewnianymi ławkami, ale było cieplej niż chłodniej. Wszystko dokoła [prócz niektórych intensywnych i nasyconych kolorów sukienek i spodni typu rurki] było barwy szarej i soczyście zielonej. Słońce wzeszło, ale wciąż kryło się gdzieś za ołowianymi obłokami; czasem liznęło niebo i znów chowało się wstydliwie.
W czarnych szarawarach i koralowej luźnej bluzce nie wyglądała źle. Była bardziej trzeźwa niż najtrzeźwiejsza osoba w promieniu kilometra. Trzeźwa, zmęczona i głodna. Wpatrywała się w kamienisty wałek. Rozmyślała. I postanawiała. Postanowiła na przykład nigdy więcej nie siedzieć samotnie o 4 rano na peronie skm. Na żadnym peronie. Postanowiła też przestać czekać na cud. Bo cuda - teraz już wiedziała na pewno - nie zdarzają się i koniec.
niedziela, 12 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
po przeczytaniu przeanalizowałam swoje podróże. dziwnym trafem sama byłam w autobusach, na lotniskach, w samolotach i pociągach, na peronie skm też sama... sama z moimi pakunkami jak Rumunka!a ludzie grupkami wracają z Helu, z festiwalu, rodzinami latają na wakacje. czekam aż ktoś do mnie dołączy i będzie dzielnie pomagał mi targać moje toboły! żeby mi było w końcu trochę lżej:P
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA widzisz Anno - ja przezornie zabieram tylko małą torebeczkę, a najczęściej pakuję wszystko do kieszeni..
OdpowiedzUsuń