Jeden z takich dni, kiedy jesteś święcie przekonana, że cały świat o tobie zapomniał. Telefon ma cię w dupie i ani drgnie. Skrzynka podobnie - nawet maile z reklamami nie przychodzą. Myślisz - "piątek, wypadałoby coś zrobić, gdzieś wyjść, z kimś się spotkać"... po czym wciskasz twarz w poduszkę, naciągasz kołdrę na głowę i próbujesz się nauczyć niemyślenia..Nie wychodzi...
Czy ta dieta się kiedyś skończy? mmmm...sernik z rodzynkami..albo paczka miśków Haribo..oj albo chociaż świeży sok pomarańczowy..
Nie nie - środek marca - trzeba jakoś wyglądać.. tyłek wisi, brzuch się wylewa ze spodni, piersi z biustonosza..piersi niech się wylewają, ale po co reszta?
Facet..jakiegoś porządnego, normalnego (ale nie za bardzo) samca..mężczyznę..oj miśki Haribo..tak..i truskawki..
Powinnam malować? Albo rysować? Wrócić do skrobania węglem i ołówkiem po kartce..ale ten pędzel ostatnio tak dobrze leżał w dłoni..
Z zadumy wyrywa chrapanie współlokatora.. i Cejrowski gadający z ekranu.. nie przepadasz za Cejrowskim (on też by cię nie polubił).. Cejrowski działa na nerwy..
20:19 - środek dnia, zieeeeewasz..mhm..taki porządny facet, z pasją, z błyskiem w oku, z obłędem w oku; facet, który wie, czego chce od życia - stop!!! - znowu wracasz do poprzedniej historii! Taki, żeby też lubił żelki - stop stop stop - nie myśl o nim - to nic nie zmieni. Naucz się myśleć o sobie..tak - o żelkach też możesz, ale pamiętaj o diecie. Dieta - ohydne słowo.
O papierosach też nie myśl - miałaś rzucić - pamiętasz? I nie pij za dużo kawy, nie będziesz mogła spać. Nic ci nie wolno?.. ja ci nie każę - sama chciałaś. I co się zlościsz jak małe dziecko? Złość piekności szkodzi..taaaa...jakiej piękności?.. oj nie przesadzaj - nie jest tak źle. Racja - zawsze może być gorzej..też mi pocieszenie.
W lodówce są pierogi. Ruskie. Gdyby tak chociaż wciągnąć jednego...jeny - czy ty możesz myśleć o czymś innym poza żarciem?! No to chociaż pysznego faceta - do diabła! O czymś innym poza żarciem i facetami?! Cholera. To może przeczytam tę książkę, którą wczoraj pożyczyłam. Lepiej? W końcu coś innego - już miałam na końcu języka, żeby ci powiedzieć, że mnie wkurzasz jak mało kto. I vis a vis. Chyba vice versa...a jak już zalegasz w tym wyrze, to ubierz coś cieplejszego - nie chcę zmarznąć...
piątek, 20 marca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Opcja 'komentarze anonimowe' po co jest - każdy wie. Jeśli jednak komentarz będzie obraźliwy lub po prostu głupi (typu "ale to głupie")zostanie usunięty. Obraźliwy nie znaczy niezgodny z poglądami autorki ;)
Zachęcam do podpisywania się - będzie mi łatwiej odnosić się do komentarzy.