Ogromne dławiące "coś". Nie mozna ani wypluć, ani przełknąć. Siedzi gdzieś na wsokości gardła, sprawia wrażenie ściśniętego przełyku. Różnie mozna to nazwać. Dzisiaj jest rodzaju zeńskiego; ma na imię Samotność.
Jest najlepszym ze strażników, nikogo do ciebie nie dopuści. Egositycznie broni dostępu do tego, kogo uzna za "swojego". Kładzie się z tobą do łózka, oplata udami i ramionami i przytula z taką siłą, ze wyjesz z bólu. Dusi, nie pozawala oddychać. Choć jest przerazająco blisko, to nie daje ciepła. Jest zimniejsza niz lód, mroźniejsza niż najbardziej sroga zima. I cięzka. Siada na klatce piersiowej i nie mozna oddychać.
Kiedy raz poczujesz jej obecność, będzie wracała: czasem na krócej, to znów na dłużej. Niektórzy twierdzą, ze ją polubili, ze nauczyli się z nią zyć, ze daje Spokój, Wyciszenie.
Ja jednak twierdzę, ze jest jak tornado - sieje spustoszenie, zabiera wszystko. Ci, którzy chcą się jej pozbyć, nie mają łatwego zadania. Ona jest silnym przeciwnikiem. Nie oddaje walkowera, nie odchodzi sama. Trudno jest walczyć z nią w pojedynkę. Odizoluje cie od wszystkich, namiesza w głowie, zmusi do myślenia o sobie w samych negatywnych kategoriach. W końcu stwierdzisz, że nie walczysz z nią, tylko taka naprawdę przeciwko sobie. Ale tylko dlatego, ze ona szybko staje się częścią ciebie.
Samotność. Wredna, niepozorna suka, która "broni" cię przed innnymi, jak swoje szczenię. Warczy na wszystkich, którzy się do ciebie zbliżą, zeby odzyskać cię dla świata.
Zalize na śmierć, nakarmi sobą, az dostaniesz mdłości.
Zasypiasz z nią; z nią się budzisz. Na głęboki sen daje krople z łez, a potem kołysze do snu. Siada przy stole gdy jesz; zajmuje miejsce na kolanach, gdy podrózujesz. Do koszyka z zakupami wrzuca Ci jedną bułkę, jeden jogurt, jedno ciastko na deser i dwie butelki wina. Skutecznie blokuje telefon - nikt nie dzwoni. Wszędobylska, nie do zabicia, nie do przegnania. Samozwańcza królowa twojego życia.
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ten wpis nie ma wiosennego akcentu - zdecydowanie. w tej całej samotności można zaakceptować jedną rzecz - siebie samego. trzeba nauczyć się być samemu ze sobą, aby przeciwstawić się królowej ( moim zdaniem nie należy pisać tego wielką literę, bo po co?).
OdpowiedzUsuń