Dziś 1 dzień września. Jest wciąż ciepło, ale pada. W powietrzu wisi charakterystyczne przygnębienie spowodowane końcem wakacji pomieszane z podekscytowaniem - w końcu minęły 2 miesiące bez koleżanek i kolegów. Ciekawe kto obciął włosy, kto jest najbardziej opalony i która dziewczyna wystąpi na wrześniowym apelu w niemodnych warkoczykach rodem z Barbados.
Wszystkie zeszyty mają piękne, czyste kartki. Niedługo pierwsze strony wypełnią się starannym pismem, a dalej będą już normalne, poświąteczne bazgroły. Nowe linijki, cyrkle, gumki, kredki. Nigdzie nie można było dostać ćwiczeń do biologii - trzeba będzie na początku wziąć stare od brata, wymazać gumką wpisy w lukach i ponosić póki nie znajdą się w księgarni nowe.
Wkrótce zaczną spadać liście. Za 3 tygodniu posypią się pierwsze kartkówki, a z nimi pierwsze jedynki i dwóje. Na plastyce będą kasztany i plastelina...
to dopiero czerwiec... a nie wygląda...
czwartek, 25 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
zacznij pisać mnie chaotycznie, zbierz to jakoś i idź gdzieś z tym..
OdpowiedzUsuńmasz talent..
nie tylko dla bab :)