Zarzucono mi zarzut, że wciąż tylko o mojej samotności, o niepowodzeniach, o facetach, których nie ma i w ogóle, że za dużo pesymizmu.
I chociaż miało być o tym, że zarabiam tym, czego nie potrafię, a to, co potrafię [tak mówią - że potrafię] pozostaje w sferze hobbystyczno - marzeniowej, to będzie o innym czymś.
O tym będzie, że czasem zapominam [ a nie powinnam], ile fantastycznych osób występuje w moim otoczeniu. I tym właśnie osobom dedykuję ten właśnie wpis. Taka laurka :)
Zacznę od tych, którzy najbliżej - dosłownie.
Są tacy, którzy chrapią, kiedy potrzebuję akurat ciszy i spokoju; oni właśnie wprowadzają najwięcej zamieszania do mojej codzienności. Fantastycznego, roześmianego, nonsensownego i bzdurnego zamieszania. Takiego, które budzi mnie, kiedy w południe wciąż czuję się senna, które budzi mnie o 2 w nocy, kiedy znowu jestem senna.
Męska zawartość mojej sypialni jest w 100% oryginalna i nie do podrobienia. Darzymy się sympatią, o której się nie mówi. Lubimy się od tak po prostu. Lubimy wzajemne docinki, lubimy chwile powagi, lubimy nawet to, co uważamy w drugiej stronie za wkurzające.
A teraz o tych, którzy są najbliżej emocjonalnie.
Są tacy, którzy dzień i noc siedzieli przy mnie, kiedy była taka potrzeba. Ci, którzy twardo mówili "nie", gdy irracjonalnie upierałam się przy "tak". Potrafili sypać solą po ranach i patrzeć jak drę się z bólu wniebogłosy. Potem byłam wdzięczna, że ta sól tak skutecznie rany dezynfekowała. Często stawali na głowie, żeby pomóc. Kochają bezwarunkowo, bezinteresownie, ale mądrze.
I o tych, którzy są blisko, choć daleko.
To Ci, którzy wypełniali mi dzieciństwo. Ci, na których mogę zawsze liczyć. Ale też tacy, którzy dopiero świeżo zawitali do mojego życia. Wnieśli dużo emocji - dobrych i smutnych chwil. Ci, za którymi tęsknię, o których myślę codziennie, których mi cholernie brakuje od poniedziałku do niedzieli.
niedziela, 5 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tęsknotę można leczyć, a braki uzupełniać. Albo po prostu spróbować zapomnieć...
OdpowiedzUsuńA ja bym jednak chętnie przeczytał notkę na pierwotny temat.
OdpowiedzUsuńTak...na pierwotny...tam gdzie plan kończył się szczęściem :)
OdpowiedzUsuń