czwartek, 19 marca 2009

Umieranie na ekranie

Ma 27 lat, dóch synów i raka. I umiera. Przed kamerami.

Brytyjka Jade Goody (gwiazdka brytyjsiego Big Brothera) chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Nie wiem, co myśleć o jej decyzji. Postanowiła sprzedać mediom ostatnie chwile swojego życia, żeby zabezpieczyć finansowo swoje dzieci.

Jeszcze jakiś czas temu - pulchna, uśmiechnięta, bezpruderyjna, nieco skandaliczna. Dzisiaj - wychudzona, zniszczona chorobą, na wózku inwalidzkim. Nie zasłania łysej głowy. Jedyne, co się nie zmieniło, to uśmiech.

Sprzedała swoją śmierć mediom, a one ochoczo ją kupiły. Nic już z tego nie rozumiem. Pojęcie przyzwoitości przestało istnieć. Ludzie kupią wszystko - śmierć i seks w pierwszej kolejności. Z drugiej strony - cel jest niby szlachetny - w ten sposób dzieci Goody będą miały środki na utrzymanie. I co z tego? Nie będą miały matki. Tak - można powiedzieć, że sama się na to zdecydowała, że to jej wybór. Ale ktoś jej udostępnił dojście do przekazu. Najdramatyczniejsza telenowela, jaką do tej pory nakręcono? Może.

A może trzeba na to spojrzeć inaczej, chłodniej. Goody zna zasady, wie jak działa showbiznes, wie jak zaspokoić niewybrednego widza. Mówiąc jaśniej: wycyckała i wykorzystała żerujące media i durną, prostą publiczność. I zrobiła to cynicznie, "prosto w twarz". Ona da im mięcho, oni jej pieniądze.

Od wyroku, jaki dostała, nie ma odwołania. Zostawi dwóch chłopców. Dwóch bogatych chłopców, którzy dopiero po latach będą w stanie głębiej zastanowić się nad tym, co zrobiła ich matka. Będą mielie do nie żal, że z najdramtyczniejszego wydarzenia w ich życiu zrobiła szopkę? A może wręcz przeciwnie? Może będą wdzięczni, że nie zostawiła ich na pastwę losu?

Goody ma swoje 5 minut. Swoje ostatnie 5 minut życia i najważniejsze, największe 5 minut w mediach. Wykorzystuje je tak, a nie inaczej. Swoje ostatnie 5 minut mają też (w moim mniemaniu) brytyjskie media; niedługo wyzioną ludzkiego, przyzwoitego ducha i zostanie po nich rozkładające się ciało, któremu już jest wszystko jedno.

Nie oceniam jej. Nie potępiam. Nie rozumiem. Ale nie jestem matką. Nie jestem chora na raka. Nie umieram.

5 komentarzy:

  1. Słonie zdychają w samotności. Odłączają się od stada i dogorywają gdzieś w buszu.

    Niektórzy ludzie umierają na pierwszych stronach gazet. Czasami chcąc tego, czasami bezwiednie sfotografowani przez jakiegoś fotoreportera, który dostanie za taką fotkę 150zł i zwrot kosztów przelotu tanimi liniami.

    Czy śmierć w obu przypadkach jest inna?

    Każdy decyduje sam.

    Ważne, by umierać dla kogoś....

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz Iczku..ale ona nie umiera "dla kogoś".. ona umiera bo jest chora i jej nie odratują.. może taka słoniowa śmierć w samotności i ciszy jest godniejsza? nie każdy decyduje sam..najczęsciej nie ma wyboru :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Godność to sprawa indywidualna. Nawet nie warto się zastanawiać, co do kogo jest godne.

    Ja mam odwrotne wrażenie. Ona pomimo tych całych "szopek" z mediami, chyba jednak umiera dla kogoś.
    Może sobie to przeliczyła. Może jest cyniczna nawet u progu śmierci.
    Nieważne...

    Nie ganiłbym jej.
    Przecieram jedynie oczy ze zdumienia...
    Ale szanuje każdy wybór.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sie zgadzam z wami Obamami. Codziennie o dziewiatej wieczor ide do pracy przypiac swoja plakietke z napisem 'security' i usiasc z gazeta dnia minionego, a tam od kilku tygodni to samo... Daily Mail, okladka, Goody. Guardian, okladka, Goody. The Independent, okladka, Goody. Gwiazdeczka wyhodowana na reality tv - i tak bardzo plytkim genre rozrywkowym - ma wiekszego farta niz cala reszta jej bylych konkurentow dlatego, ze jest nieuleczalnie chora, ma dwojke dzieci i ozenila sie z kolesiem karanym za napad. Nota bene nie bedzie go na pogrzebie, bo go wsadzili za kolejne przestepstwo - Assault again. (wczesniej mial w zawiasach)

    No ale wlasnie - sprzedala swoja smierc. Dla kogo? Dla dzieci. To zrozumiale. Dlaczego? Bo spoleczenstwo podzielone na klasy (college, non-college, albo white/blue collar jak kto woli) jest niestety tylko tak glebokie jak kaluza na drodze po tej robotniczej stronie spoleczenstwa. To sa miliony spasionych kobiet i mezczyzn odpowiadajace 'footy 'n telly' kiedy sie spyta o zainteresowania.

    W kazdym razie - zmarlo jej sie i ani mnie to ziebi ani grzeje.

    OdpowiedzUsuń
  5. 27 lat to bardzo krotki czas. Może chciała zintensyfikować swoje życie, wiedząc, że jej dni są policzone? rozpędzić, by poczuć szum,poczuć że żyje w wieku 27 lat, a potem być mocno wyhamowaną przez własną śmierć... Jade Goody była świadoma, ze czas nie gra na jej korzyść. W związku z tym nie liczyła się jakość pomysłu, a szybkość z jaką przyszedł do głowy?

    OdpowiedzUsuń

Opcja 'komentarze anonimowe' po co jest - każdy wie. Jeśli jednak komentarz będzie obraźliwy lub po prostu głupi (typu "ale to głupie")zostanie usunięty. Obraźliwy nie znaczy niezgodny z poglądami autorki ;)
Zachęcam do podpisywania się - będzie mi łatwiej odnosić się do komentarzy.