...a cieszy. Tzn. na pewno by mnie ucieszyła. Ale nie ucieszyła, bo mi się nie dostało. Pierścionka mianowicie. Nie - wcale nie zaręczynowy, ani ślubna obrączka ani nic z tych rzeczy. Po prostu - pierścionek w prezencie. Taki, na który rzuca się okiem i wiadomo, od kogo to prezent i dlaczego i z jakiej okazji albo bez jakiej okazji ;)
Jeden kiedyś dostałam - daaaaawno temu - na komunię. Był mały, złoty, z perełką. Perełka chyba wypadła. I jeszcze jeden na komunię był. Taki z wzorkiem. I już za mały jest i nie wiadomo gdzie jest. Śliczne takie - śliczne pierścionki dla komunijnej dziewczynki. Słodycz.
Potem była obrączka. Srebrna, gładka, noszona na kciuku jakieś osiem lat. Bez przerwy. Zrosła się z dłonią. Bez niej jak bez ręki. Sama kupiłam - 15 polskich złotych. Oddałam Komuś na szczęście - taki ochronny talizman. Nie żałuję. Dłoń się przyzwyczaiła, ja też. W zasadzie odzwyczaiłam się. I dobrze. Ponoć przyzwyczajenie rzecz niedobra, bo kiedy przychodzi się odzwyczaić, to serducho boli. Poza tym - przyzwyczajenie często wypiera fascynację, zauroczenie, zakochanie, kochanie, etc.
Od przyzwyczajenia wolę kochanie. Przyzwyczajenie niesie ze sobą zapomnienie. Zapomina się, że ta obrączka na tym palcu faktycznie jest. Zapomina się też, za co (w zasadzie mimo co)się kocha. I czemu ten ktoś właściwie śpi obok? Bo oboje tak sie przyzyczaili?
Odbiegłam. Pierścionek. Właśnie. Dlaczego kojarzy się często (za często!!!) z wyznaniem uczuć
p r z e o g r o m n y c h ? Dlaczego łańcuszek, kolczyki, bransoletka itd. nie są deklaracją, a pierścionek jest? Bo zaręczynowy, bo obrączka = ślub itd.? I co z tego? Przecież można tak po prostu: bo jesteś serdeczną mi osobą, bo ten pierścionek od razu skojarzył mi się z Tobą, bo będzie Ci pasował do tej niebieskiej sukienki, bo masz zgrabne palce, bo był przeceniony (;-D),bo nigdy nie dałam/łem Ci pierścionka.
I wcale nie trzeba nosić go codziennie. Jest biżuterią - to wszystko. I można go odłożyć do pudełka ze świecidełkami tak samo, jak zielone drewnianie korale od babci.
Moje dorosłe życie nie otrzymało jeszcze pierścionka. Ale to nic. "Że nie dałeś mi szczęścia, pierścionka ani psa - nie żałuję". Mam psa. Mam szczęście. Pierścionka nie mam. Ale nie żałuję. :)
środa, 15 kwietnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajnie piszesz...
OdpowiedzUsuńDziękuję :) kłaniam się nisko :)
OdpowiedzUsuń