Zielone plamy na brązowym tle tańczyły przed jej oczami dostojnego, rytmicznego walca. Brąz na przemian z zielenią, zielony w parze z brązowym, zielony na tle brązowego...Soczyste majowe liście na pachnącej, ciepłej ściółce.
Hucząca w głowie pustka. Wyrwany z nicości człowiek. Kogo widziała przed chwilą? Co za przedziwny, niezykle długi i intensywny sen? Światło i brązowo-zielone plamy zmyły go, jak fale najdrobniejsze muszelki z wybrzeża. Pozostała tylko głucha, przerażająca pustka. Bez miejsca, czasu, imienia i nazwiska. Bez płci, bez czucia, bez wspomnień. Tabula rasa. Więc taki stan ma umysł ludzki zaraz po narodzinach? Czysty [a może zielono-brązowy?], niczym nie zmącony, nie zakłócony, nie niepokojony i nieskalany, bezpieczny umysł. Poruszony świadomością ogromu informacji, które lada moment napłyną do szarych komórek. Ciemna otchłań bez przeżyć umieszczona w ludzkim ciele właśnie przyszła na świat.
Podlane wieczornym słońcem poczucie niebytu. Strach przed zupełną zapaścią jaźni. Bezradność. Bezbronność. Bezwładne, niekontrolowane ciało. Lekkie kończyny, dreszcze przebiegające wzdłuż tułowia. Splątany, kołkowaty język. I ta głęboka pustka umysłu. Nagle przenikliwe zimno. Wstrząs idący od naskórka do szpiku kości. I twarz.
Przyjazna, dobrze znana twarz. Kochające, zmartwione oczy. Ciepłe dłonie obejmujące policzki i badawczo zaglądające w szerokie źrenice.
- Miałaś otwarte oczy, ogromne źrenice. Cała byłaś sina. Straciłaś przytomność.
- Więc tak to jest, kiedy się nie myśli - pomyślała.
piątek, 8 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Opcja 'komentarze anonimowe' po co jest - każdy wie. Jeśli jednak komentarz będzie obraźliwy lub po prostu głupi (typu "ale to głupie")zostanie usunięty. Obraźliwy nie znaczy niezgodny z poglądami autorki ;)
Zachęcam do podpisywania się - będzie mi łatwiej odnosić się do komentarzy.