Wstyd mi trochę. Nie lubię być oceniana; sama jednak nie do końca potrafię wyzbyć się tego jakże nieładnego nawyku. Spotykamy kogoś, rachu-ciachu - już oceniony, zaszufladkowany, głupi, mądry, modny, niemodny,taki, śmaki, owaki.
Przy każdym klubowym wejściu zawsze stoją: wysocy, szerocy, krótko ostrzyżeni, ciemne marynarki bądź golfy. Jak na nich mówimy? Karki, koksy, ABS'y [Anatomiczny Brak Szyi] itp. Są wulgarni? Są. Patrzą "spod byka"? Owszem. A jacy są w rzeczywistości? No właśnie - kto odpowie?
Moje najnowsze zajęcie pozwoliło mi na bliższe przyjrzenie się panom równie wysokim co szerokim. I okazało się, że nie taki diabeł straszny. Mają dzieci, żony, problemy w domu. Studiują [sic!], są instruktorami sztuk walki, zawodowymi sportowcami, mają poczucie humoru i potrafią być opiekuńczy.
Pilnują, zeby nikt się do mnie źle nie odniósł, zebym w ciągu nocnej zmiany odpowiednio duzo piła [bez procentów ;)] i regularnie rozprostowywała kości :) Dają wskazówki, jak obchodzić się z szefem i jak postępować, zeby nikt nie zarzucił mi deficytu w budzecie. Mozna z nimi przegadać pół nocy, częstują owocami i dbają, żebym bezpiecznie wróciła do domu. A ze opowiadają sprośne dowcipy, ze potrafią być wulgarni... cóz - nie tylko oni.
"Chłopcy z ochrony" - tak teraz o nich myślę. Uzywane wcześniej - nienajładniejsze trzeba przyznać - okreslenia przestały mi pasować. Pewnie się nie zaprzyjaźnimy i nie bedziemy chodzić na piwo po pracy, ale miło się do nich wraca.
Dobrze jest się "pozytywnie rozczarować". Wypuszczam ich z szuflady, w której kiedyś ich zamknęłam.
czwartek, 21 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Fajnie, że masz taką okazję, ale nie łudz się, że pisanie o tym coś zmieni. Nie dlatego, żeby pisanie nie miało mocy, tylko dlatego, że przeszłaś na drugą stronę barykady.
OdpowiedzUsuńOchrona w klubie nigdy nie będzie odnosić się w taki sposób do klienta, chyba że to naprawdę stały bywalec. W innej sytuacji byłoby to po prostu nieprofesjonalne, niebezpieczne i powodowało szereg problemów, z których największym jest 'emotional involvement'.
Takie moje półprefesjonalne póki co zdanie kryminologa.
Pisanie o tym nie musi nic zmieniac. Wystarczy, że niesie ze sobą jakąś informacje i inne spojrzenie. To taki wgląd dla tych, którzy nie stoją "po drugiej stronie barykady" ;)
OdpowiedzUsuń