Byłam dzisiaj w piekle. Nie, to nie żart ani przenośnia. Może to nie było samo piekło, ale na pewno przedsionek do niego.
Serce nagle przestało bić; poczułam, że coś mnie wciąga. Nie było błogo ani przyjemnie, a poczucie ukojenia diabli wzięli. Zassała mnie gęsta mgła. I w tej mgle szarpały mną dwa gęste kłęby dymu.
Jedyne, co przyszło mi do głowy, to "Panie Boże zlituj się i zbaw mnie"...
Coś mnie "wypluło". Otworzyłam oczy. Więc tak to jest umierać?
środa, 24 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Kiedyś się dowiesz, jeszcze nie prędko, dużo fajnego życia przed Tobą :)
OdpowiedzUsuńW psychiatrii to się nazywa nerwica
OdpowiedzUsuń