sobota, 6 czerwca 2009

Wyjazd z misją

Dzieciaki z zielonej szkoły władowały się tłumnie do pociągu. Wcisnął się do załadowanego przedziału i On. Konduktor gwizdnął i cała maszyneria ruszyła z mozołem..."i kręci się kręci się koło za kołem"...

Sześć lekko czerstwych bułek, opakowanie po szynce włoskiej, materac na podłodze, nienaruszony słoiczek zielonych oliwek i niedokończona paczka hallsów - tyle zostało. Aaaa - i jeszcze mięsień sercowy jakoś gwałtownie się rozrósł. Wszystko ozdobione wytarzanymi w wilgotnej trawie wspomnieniami niecałych czterech dni.

W pracy byłam zbyt miła i wpuściłam za dużo nienadających się do wpuszczenia osób - niech poznają chamskie serce ;).

Ja zgłupiałam, a On nie zmądrzał.

Niedługo pojadę na wycieczkę. Zawiozę mu te hallsy.

1 komentarz:

  1. zmądrzenie nie wchodzi w grę, przypadek beznadziejny i wymagający leczenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Opcja 'komentarze anonimowe' po co jest - każdy wie. Jeśli jednak komentarz będzie obraźliwy lub po prostu głupi (typu "ale to głupie")zostanie usunięty. Obraźliwy nie znaczy niezgodny z poglądami autorki ;)
Zachęcam do podpisywania się - będzie mi łatwiej odnosić się do komentarzy.