Wystąpiło jezioro z brzegów swojej cierpliwości
Czarne wody rozlały się po kwaśnych chwastach
Utonęły ryby zimne i nieżywe.
Z milczącym krzykiem za otwartymi ustami schowanym
Idzie brzegiem soczystobiodra niewiasta
Bezpłaczem wita zielonych swoich niekochanków.
Tego, co jej nasion nie darował, przydepcze lekką stopą
Temu, co jej malin do ust nie kładł, z ust wyssie żywota
Zakopie w zielonozgniłym grobie pogłaskane pokrzywne dłonie.
Wystąpiło jezioro z brzegów swojej cierpliwości
W czarnych odmętach zamieszkają radości
Smutną jerychonadą wstanie błotnisty nowy świat.
wtorek, 11 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Opcja 'komentarze anonimowe' po co jest - każdy wie. Jeśli jednak komentarz będzie obraźliwy lub po prostu głupi (typu "ale to głupie")zostanie usunięty. Obraźliwy nie znaczy niezgodny z poglądami autorki ;)
Zachęcam do podpisywania się - będzie mi łatwiej odnosić się do komentarzy.