Bierzemy cztery nieduże, zielone jabłka [mogą być z przeceny w Almie]. Odkładamy na kilka dni, aby pięknie pokryły się kurzem. Nie myjemy. Nie kroimy. Nic nie robimy. Wrzucamy na patelnię uprzednio ubabraną olejem z suszonych pomidorów i bazyliowym pesto. Nachylamy się z aparatem. Pstrykamy. Smacznego ;)
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Proszę, proszę, zdjęcie się pojawiło! Czyżby już czas na zmianę nazwy na "fotoblog"? ;)
OdpowiedzUsuńOj fotoblog to raczej nie bedzie, ale racja - zrobiłam swoje pierwsze zdjęcia!! ;) i z radościa stwierdzam ze sprawiają mi... radość ;)
OdpowiedzUsuńW takim razie teraz staropolskim zwyczajem: "alleluja i do przodu!".
OdpowiedzUsuń